środa, 17 lipca 2013

Loverowanie

Czy wspominalam już, że zakochałam się ponownie w rowerowaniu? ;)


Niegdyś, gdy jeszcze jako mała dziewczynka prułam przez wioski z tatą, by odwiedzić dziadków, uwielbiałam mojego "składaka" i dźwięk metalowego dzwonka. Mniej lubiłam ujadające podwórkowe pieski pędzące tuż przy moich pedałujących małych piętach...No i te widoki...lasy, łąki, żółte rzepakowe pola, szum topoli i zapach kwitnących drzew akacji...nostalgia, jak nic!:) 
Pewnie to właśnie ta nostalgia sprawiła,że zakochałam się ponownie w moim nowym starym Holendrze:) 
Uwielbiam jeździć z T. po starych dzielnicach Warszawy...marzy mi się porządne odrestaurowanie mojego nabytku, nowy dzwonek już mam! Jeszcze tylko koszyk, działające lampki i świeży kolor na ramy. Co się odwlecze...:) A że sklepy i warsztaty rowerowe wyrastają obecnie w stolicy niczym grzyby po deszczu, jest z czego wybierać.
Mój ulubiony kolor, oczywiście fuksja...kiedyś pomalowałam tak regał w wynajmowanym mieszkaniu (prezentował się świetnie), wiec czemu nie rower??



 "Takiego rowera", ah..:) a tymczasem podczas wycieczek sprawdza się mój "oldboy" ;)




I am a runner czyli bieganie i ciasteczka!




Dziś tylko 15 minut,ale efekt zadowolenia jest! Nawet nie wiem kiedy bieganie rozgościło się na dobre w moim życiu. Wszytko dzięki T.,który tak pieknie trenuje i udziela mi cennych wskazówek. W zasadzie teraz już nawet nikt nie musi mnie motywować. Ostatnio przebiegałam moje pierwsze 5 km, bez postojów z całkiem niezłym czasem,jak na początkującego runnersa ;) Wiem ,że MOGĘ!
Przymierzam się,by w końcu wziąć udział w jakimś biegu ulicznym, zazdroszczę trochę T, jego pięknych medali:) Jednak na ten moment bieganie traktuję raczej jako sposób na odreagowanie emocji, poprawę samopoczucia i zdrowia. 
No i te kalorie... jako że odstawiłam leki antydepresyjne, co jest moim kolejnym sukcesem w ostatnich tygodniach, mam nadzieję,że łatwiej mi będzie teraz zrzucić zbędnych parę kg-ów i zagon skórki pomarańczowej! Z cytrusów lubię tylko grapefruity;)
Myślę,że jakbym do biegania dołączyła też w miarę regularne ćwiczenia...i niepodjadanie w nocy ciasteczek, mam szansę na powrót do lepszej formy.:) 



A propos ciasteczek moja kochana A. wynalazła dla nas dwóch wisiorek w kształcie...markizy! Ciasteczko ma dwie części, które można złączyć lub nosić po połówce na łańcuszku  z napisem best friends! ;) Poza tym mini ciasteczko ma ruchliwe małe oczka i jest przeurocze! :)
A może by tak stworzyć komplet z kolczykami? :)