"Hannah Arendt" w reż. Margarethe von Trotta
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 23 stycznia 2014
Hannah
niedziela, 14 kwietnia 2013
"Cafe de Flore"
Dawno nikogo tak nie całowałam. Może w ogóle nikogo w TAKI sposób nie całowałam...?
Dziś T. poznał dwójkę moich zaufanych przyjaciół...bardzo udany dzień spędzony w kinowo-festiwalowych klimatach przy zapachu Irish coffee i ta muzyka z filmu Cafe de Flore...ciężko będzie zasnąć...im więcej cudownych chwil, tym bardziej mój lęk narasta, gdzieś tam w środku...
Pod wpływem dzisiejszego filmu zastanawiam się czy T. jest moją "pokrewną duszą"...a jeśli nie, to gdzie ona jest? Film zdecydowanie z serii tych "dotykających"... choć sam pomysł, jak dla mnie nazbyt surrealistyczny i baśniowy.
Oprócz tego,że od tygodnia płaczę na festiwalowych obrazach, to od kilku ładnych tygodni nie potrafię /nie chcę, nie znajduje czasu, nie mogę?/ kupić kredek i wykonać "pracy domowej" na terapię...Mam namalować dwa projekty: Moje dzieciństwo - takie, jakim było w rzeczywistości i takie jakie, chciałabym by było.
Wystarczy, że wyobraziłam sobie moją rodzinę,....jako szczęśliwą i zgodną i zaczęłam tak płakać, jakbym miała nigdy nie przestać...tata za rękę z mamą, ja u niego "na barana", mama prowadzi młodszego brata, ale dzieli uwagę pomiędzy naszą trojkę...i oni, rodzice się kochają i rozumieją...są spokojni, radośni i opanowani, to takie nierealne, że aż boli...
W dodatku później te rysunki przyjdzie spalić, zwłaszcza to "dzieciństwo, którego nie było"!Jestem ostatnio bardzo nadwrażliwa, nie wiem czy to te "motyle w brzuchu" czy raczej efekt terapeutycznych zajęć...wzrusza mnie wszystko: spojrzenie, gest, zapach, muzyka, słowo...i tym razem, to nie jest PMS ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


