poniedziałek, 14 lipca 2014

Burze...hormanalne i mazurskie

Dawno już nie byłam tak zmartwiona. Kolejne wyniki badań hormonalnych, niestety potwierdziły problemy z nadnerczami. 
Czekają mnie kolejne drogie wizyty i następne badania...końca nie widać, a włosy wypadają garściami, drętwieją coraz częściej nogi, waga się zwiększa, a ciągła senność sprawia,że śpię na siedząco...a do tego wszystkiego dochodzi lęk,że przy WPN/wrodzony przerost nadnerczy/, jeśli takowe mi ostatecznie potwierdzi mój ekskluzywny endokrynolog, są spore kłopoty z płodnością...coraz więcej we mnie niepokoju.
Nastroje, więc nie nalepsze, pomimo podróży małych i dużych...
Ostatnio polska kraina jezior...spokojnie tam, maliny w lasach pyszne, woda w jeziorach czysta...

 ...gdzieś w lasach mazurskich.
 Giżycko, marina.

 Kolejny gadżet na lodówkę


 Bez kaloszy , ani rusz


 Tuż przy starej kolei - Orzysz

Kirkut w Mikołajkach, na macewach napisy w jęz. hebrajskim, a z tyłu...niemieckim

Mazurski obrazek


piątek, 11 lipca 2014

Greek cuisines! Czyli co dobrego jadłam na Rodos.



Uwielbiam grecką kuchnię! Dziś trafiłam na świetną stronę w sieci, oryginalną, grecką  z przepisami i opisem tradycyjnych greckich produktów! http://www.icookgreek.com/en/recipes
Może wreszcie przygotuję np. bakłażany na sposób helleński:)
Tymczasem wspominam wakacyjne potrawy i wcinam smażone bakłażany ...z puszki, przytargane z Lidla :)/ właśnie trwa tydzień grecki:)/ i własnoręcznie przygotowaną greek slad czyli Horiatiki Sałatka z oryginalnym serem greckim smakuje zupełnie inaczej niż taka z fetopodobnym.

 Horiatiki w wiosce Asklipios.

 Kalmary panierowane. Pod spodem były te malutkie fioletowe z mackami :). Z białym winem - idealne!

 Takim seafood plate mogły się najeść spokojnie dwie osoby.

Być na greckiej wyspie i nie zjeść owoców morza, śmiem twierdzić, że to grzech zaniedbania! W powyższym zestawie znalazły się dwa rodzaje ryb, w tym grilowany miecznik, mule, ogromne krewetki "Pefkos" i krążki kalmarów, wszystko podane na ryżu i sałacie z soczystymi pomidorami, świeżą pietruszką i cytryną. Coż talerz po uczcie wyglądał tak:

Apetyt na sea food nam nie minął, więc również w Lindos raczyliśmy się małżami i ogromnymi krewetkami.

Oprócz ryb i owoców morza zdarzyło się nam również spróbować mięs.


W skład takiej mięsnej mieszanki wchodziła np. tradycyjna wiejska grecka kiełbasa, jagnięcina z grilla, souvlaki/ szaszłyki mięsne/ czy kawałki dobrze przyprawionej wieprzowiny i kurczaka. Podane z tzatzikami i sokiem ze świeżo wyciśniętych pomarańczy. A jako zagrych pyszny, wiejski chleb z czosnkiem i ziołami.
 Grecki gyros

 Posiłki w hotelu może nie były nadzwyczajne, ale ja się opychałam makaronami, warzywami, zapiekankami/ musaka!/ i sałatkami.


No i to, bez czego w gorącym greckim słońcu nie da się dobrze funkcjonować: zimna grecka kawa frappe oraz podane zawsze w schłodzonym naczyniu greckie piwo, np Alfa.

Pokrótce, to by było na tyle w temacie greckiej kuchni. Postaram się opisać więcej w postach podróżniczych/ o ile takowy blog w końcu powstanie/.

Poniższy link prowadzi do świetnego filmiku nt, bogactwa kuchni greckiej, polecam!
http://www.discovergreece.com/en/what-to-do/by-activity/food-and-drink-holidays